Spacerownik
© 2021 warszawawajnberga.pl
MW Design
YI EN PL

Wytwórnia Płyt „Syrena Record”

PKiN, pawilon południowo-zachodni; przedwojenną ul. Chmielna 66

Taniec z „Dybuka”: solo skrzypcowe w wykonaniu Samuela Weinberga kierownika muzycznego w dziale żydowskim wytwórni Syrena Record

– tak przedstawiono ojca Mietka na płycie gramofonowej o numerze katalogowym wytwórni 5120. Nie zachowały się jednak dokumenty dotyczące jego zatrudnienia w tej kultowej warszawskiej wytwórni płytowej.

Syrena Record

Wytwórnia płyt „Syrena Record” została założona w Warszawie w 1904 r. i odniosła ogromny sukces, wypierając konkurencję zagraniczną oraz osiągając pozycję potentata na rynku całego Imperium Rosyjskiego. Tuż przed I wojną światową produkowano 2,5 miliona płyt rocznie. Od 1912 roku siedziba firmy mieściła się w kamienicy przy ul. Chmielnej 66, a na jej podwórzu wybudowano fabrykę. Początkowo płyty z repertuarem żydowskim nie były ważną częścią produkcji „Syreny”. Ten obszar działalności firmy rozwinął się w okresie międzywojennym.

W czasie pierwszej wojny zasoby wytwórni znacznie ucierpiały, ale jej właścicielowi - Juliuszowi Feigenbaumowi - udało się nie tylko odbudować firmę, ale także przetrwać wielki kryzys finansowy lat 20. Kłopoty udało się przezwyciężyć około 1925 r. Od tego czasu w „Syrenie Record” zaczęto coraz więcej nagrywać. Do wytwórni ściągano znanych artystów ze świata muzyki klasycznej oraz gwiazdy muzyki rozrywkowej i kabaretu.

Podczas II wojny światowej fabryka została zaklasyfikowana jako „mienie żydowskie”: produkcję zamknięto, a maszyny wywieziono. Zabudowania fabryki przetrwały wojnę, jedynie frontowy budynek uległ zniszczeniu. Zostały jednak rozebrane w związku z budową Pałacu Kultury i Nauki. Dziś na tym miejscu wznosi się południo-zachodni pawilon Pałacu Kultury (Muzeum Techniki).

Jak w piekarni

Wedle słów Mieczysława Fogga tempo pracy w wytwórni przypominało wypiek bułek w piekarni – stawiano na nowości, piosenki i skecze. Nagrywano całe programy lub najlepsze numery z najbardziej znanych teatrów polskich i żydowskich. Idąc na premierę spektaklu, można było od razu kupić płytę.

Artyści musieli umieć nagrywać pod presją czasu.

Właściciel […] wytwórni płyt wręczał mi jednorazowo dziesięć – piętnaście piosenek. […] Teraz szedłem do dyrygenta, gdzie szybko przygotowywano piosenki do nagrania (sześć „sztuk” w ciągu kilku godzin). Jakoż i niebawem następowało samo nagranie. Nad uchem stawał Henryk Gold czy inny skrzypek i podgrywał mi daną melodię.

– opowiada Mieczysław Fogg w autobiografii „Od palanta do belcanta”.

Jak pracowało się skrzypkowi w studio nagrań Syreny?

Studio przy ul. Chmielnej było małe, a tuba przepuszczona przez przepierzenie z jednej strony służyła do nagrań, z drugiej na jej końcu umieszczona membrana z igłą była puszczana na woskową płytę. Tempo regulowane było za pomocą ciężkich metalowych krążków, które dodawano lub odejmowano; była to właściwie dźwignia. – Czy wszystkie instrumenty aparatura odbierała? – Właśnie nie. Na przykład skrzypce musiały być z membraną i tubą na boku, z którą połączony był podstawek do skrzypiec.

– to słowa Zygmunta Karasińskiego, pioniera jazzu w Polsce, który nagrywał na Chmielnej w 1924 r. i wspominał to w piśmie „Jazz” w 1966 r (nr 7/8).

Kierownik działu muzyki żydowskiej

Ojciec Mieczysława Wajnberga podjął pracę w wytwórni „Syrena Records” w połowie lat 20. Zlecenia były mu wówczas bardzo potrzebne, ponieważ zmagał się z kłopotami finansowymi i bezrobociem.

Sadząc po zachowanych czarnych krążkach, Szmul Wajnberg specjalizował się w żydowskim repertuarze teatralno-wodewilowym oraz w muzyce kantoralnej. Takie zestawienie może dziwić, ale obdarzeni świetnymi głosami kantorzy byli traktowani jak gwiazdy, wielu z nich było znanych nie tylko z modlitw w synagogach, ale i koncertów arii operowych oraz wykonań tradycyjnych pieśni. Ich nagrania cieszyły się ogromną popularnością i z punktu widzenia wytwórni warto było w nie inwestować.

Nie dysponujemy pełnym katalogiem płyt z działu żydowskiego wytwórni Syrena-Records, a spisy tych płyt są odtwarzane z różnych kolekcji w Polsce i zagranicą.

Od tańca Dybuka do modlitwy Al chet

Z zestawienia zawartego w monumentalnej książce o dziejach wytwórni „Syrena Record” autorstwa Tomasza Lerskiego wynika, że najwcześniejsza znana obecnie płyta z nagraniem Szmula to „Taniec z Dybuka”.

Taniec z niezwykle popularnej sztuki An-skiego daje sposobność posłuchania ojca Szmula jako skrzypka - solisty. Był on samoukiem, nauczył się grać, kiedy miał siedem lat. Pewnego dnia, gdy grał przy otwartym oknie, jego grę usłyszał wędrowny muzyk cygański. Oczarowany talentem chłopca i zaproponował mu lekcje, z których jednak nic nie wyszło.

Prawdopodobnie dzięki kontaktom estradowym Szmula Wajnberga w katalogu wytwórni pojawiały się pozycje z repertuaru teatru Scala: na przykład kuplety Gizy Heiden, której towarzyszy orkiestra pod jego batutą. Dyrygował też w nagraniach innych artystów rozrywkowych znanych z występów w Polsce i za granicą: Dawida Ledermana, Leona Fuchsa, Izaaka Felda czy Betty Kenig. Wajnberg towarzyszył jako instrumentalista m.in. Leonowi Fuchsowi i Annie Jakubowicz.

Płyty z teatralnymi kupletami oraz nagrania bardzo cenionego przez ówczesną publiczność kantora Jakuba Kusewickiego wydano w okresie, kiedy wytwórnia zmieniła nazwę na „Syrena Electro”. Pod koniec lat dwudziestych podjęto bowiem decyzję o inwestowaniu w nowoczesne technologie: nagrywanie płyt metodą elektryczną oraz realizację dźwięku do filmów. Powstało wtedy nowe studio „Syrena Records” na warszawskim Mokotowie.

banner

Mapa

Odkryj kolejne miejsca na interaktywnej mapie Warszawy Wajnberga
wróć do mapy