Spacerownik
© 2021 warszawawajnberga.pl
MW Design
YI EN PL

Mieszkanie Wajnbergów

Żelazna 66

Narożna kamienica o podwójnym adresie Żelazna 66 i Krochmalna 46a to jeden z wolskich ostańców, które przetrwały wojnę oraz okres powojennej odbudowy Warszawy, stając się świadkami historii miasta. W 2020 roku odsłonięto na niej tablicę pamiątkową poświęconą Mieczysławowi Wajnbergowi.

Między wojną a wojną


Wajnbergowie sprowadzili się do Warszawy podczas I wojny światowej, w momencie bardzo szczególnym w dziejach miasta. W 1915 r. wojska rosyjskie zostały ewakuowane, a w Warszawie rozpoczęła się okupacja niemiecka. Szmul Wajnberg, który od 1914 roku mieszkał w Łodzi, zachęcony perspektywami zarobkowymi i artystycznymi, podjął decyzję o przeprowadzce do stolicy.

W 1916 roku wynajął mieszkanie w nowej kamienicy przy Żelaznej 66. Nie skończył jeszcze 35 lat, a był już doświadczonym muzykiem i artystą: skrzypkiem, kompozytorem i dyrygentem teatralnych orkiestr. Pochodził z Kiszyniowa, urodził się w ortodoksyjnej mieszczańskiej rodzinie, jego ojciec był księgowym. Nie udało mu się jednak namówić syna na podążanie jego śladami. Szmul miał duszę artysty: sam nauczył się grać na skrzypcach, interesował go też teatr i w ten właśnie sposób trafił do wędrownej trupy teatralnej.
Być może po latach artystycznej tułaczki Szmul Wajnberg miał nadzieję na znalezienie w Warszawie spokojnej przystani i dobrze płatnej pracy. Administracja niemiecka, w przeciwieństwie do rosyjskiej, nie tylko tolerowała, ale i wspierała działanie teatrów żydowskich.

Rodzina Mieczysława Wajnberga

Ojciec doskonale pamiętał, jak mama opowiadała o najcudowniejszym doświadczeniu w jej życiu, jakim była wizyta u brata w Warszawie

– to rodzinna opowieść Adeli Gorfinkiel, wnuczki najmłodszej siostry Szmula. Trudno powiedzieć, czy to wspomnienie związane było z kamienicą przy Żelaznej 66. Wajnbergowie mieszkali tam co najmniej do połowy lat 20., potem dotknęły ich trudności finansowe i ostatecznie zmuszeni byli do przeprowadzki. Zanim jednak to się stało, w okazałej, narożnej kamienicy urodziły się im dzieci: Mieczysław (w 1919 r.) i Estera (w 1921 r.).

Prawie nic nie wiemy o siostrze kompozytora – zachowało się tylko kilka jej zdjęć, we wspomnieniach pojawia się informacja, że również miała talent muzyczny i uczyła się gry na fortepianie. Podobnie wciąż tajemnicą pozostaje mama Mieczysława – w dokumentach i wspomnieniach pojawia się jako Sura Dwojra Stern lub Sara Kotlicka. Niektóre źródła podają, że pochodziła z Kiszyniowa, inne, że z Kielc. Być może także związana była z teatrem żydowskim.

Historyczna kamienica


Budynek u zbiegu ulic Żelaznej i Krochmalnej stoi do dziś, ale trudno sobie wyobrazić, jak mógł wyglądać, kiedy wprowadzili się do niego Wajnbergowie. Obecnie to zaniedbany pustostan, sto lat temu budynek ten był nowy i elegancki, o czym do dziś świadczą pozostałości dekoracji w stylu późnej secesji. O jej dawnej świetności świadczyć mogą choćby zdobienia w przejeździe bramnym. Na ścianach wciąż widać szmaragdowe i granatowe kafle ceramicznie, a sufit zdobią wysmakowane sztukaterie. Historycy sztuki opisują dekoracje tego typu jako wpływy wiedeńskie.

Kamienica została zbudowana zaledwie pięć lat przed przyjazdem Wajnbergów w 1911 roku według projektu Henryka Spiegelmana. Była to inwestycja Chaima Gerkowicza, który najpierw odkupił posesję od rodziny fabrykantów o nazwisku Levy, a następnie zlecił rozebranie istniejących budynków oraz budowę kamienicy czynszowej.

Miejsce na dochodowy interes dla kamienicznika było doskonałe - znajdowało się mniej więcej w połowie długości dawnej ulicy Krochmalnej: zatłoczonej, przeludnionej, ale położonej w centrum dzielnicy handlowo-przemysłowej.

W czasie II wojny światowej kamienica znalazła się na terenie małego getta. Podczas Powstania Warszawskiego spalił się dach i część mieszkań, a w wielokrotnie ostrzelanej elewacji do dziś widać ślady kul. Podobnie jednak jak w przypadku znajdującej się obok kamienicy Anny Koźmińskiej (ul. Żelazna 64), również i ta nie została rozebrana po wojnie. Nie stało się tak również w latach 60. kiedy wokół skrzyżowania Krochmalnej i Żelaznej powstawały inwestycje osiedla Za Żelazną Bramą: ogromne „mrówkowce” (szesnastopiętrowe budynki mieszkalne, w których ulokowano od trzystu do czterystu dwudziestu mieszkań) oraz szkoły, pawilony usługowe i tereny zielone dla mieszkańców.

Jednak tuż po wojnie cały teren byłego getta nazywany był warszawskim „Dzikim Zachodem”, miejscem niebezpiecznym i opanowanym przez przestępczość. To właśnie przy skrzyżowaniu ulic Krochmalnej i Żelaznej pojawiają się szemrani bohaterowie „Złego” Leopolda Tyrmanda.

Stając dziś pod kamienicą Mieczysława Wajnberga, patrzymy na utracony dom kompozytora, zagubiony wśród szklanych wieżowców warszawskiego city. Od niedawna zatrzymując się w tym miejscu napotkamy tablicę upamiętniającą miejsce urodzenia wybitnego kompozytora i Warszawianina. Jest to jeden z pierwszych kroków, jakie podjęli aktywiści związani z Instytutem Mieczysława Wajnberga, aby sprowadzić Mietka z powrotem do jego ukochanego miasta. Kamienica, choć obecnie w opłakanym stanie, jest ważnym świadkiem przedwojennej historii miasta, jego mieszkańców, robotniczej Woli i żydowskiej Warszawy.

banner

Mapa

Odkryj kolejne miejsca na interaktywnej mapie Warszawy Wajnberga
wróć do mapy